
Podwodny ciężar i niebiański blask: Dlaczego „Diamond Eyes” to opus magnum Deftones?
Jeśli miałbym wskazać album, który definiuje pojęcie „pięknego hałasu”, bez wahania wybieram Diamond Eyes. Wydany w 2010 roku krążek to nie tylko zbiór utworów – to dowód na niesamowitą determinację zespołu i jeden z najbardziej spójnych albumów w historii alternatywnego metalu.
Kontekst, który zmienia wszystko
Nie sposób słuchać tej płyty bez świadomości tego, co działo się z zespołem. Po tragicznym wypadku basisty, Chi Chenga, Deftones odłożyli na półkę niemal gotowy album Eros i postanowili zacząć od nowa. Efekt? Diamond Eyes bije energią odrodzenia. Jest tu optymizm, ale podszyty melancholią, której nie da się podrobić.
Co sprawia, że ten album jest wyjątkowy?
- Produkcyjna perfekcja: Nick Raskulinecz wyciągnął z zespołu to, co najlepsze. Brzmienie jest selektywne, potężne, ale i niezwykle przestrzenne.
- Balans: Mało kto potrafi tak płynnie przechodzić od agresywnych, połamanych riffów Stephena Carpentera do eterycznych, niemal onirycznych partii wokalnych Chino Moreno.
- Emocjonalny ciężar: To płyta, która „tuli i bije” jednocześnie.
Moje „Top 3” z płyty:
| Utwór | Dlaczego warto? |
| Diamond Eyes | Ten riff na otwarciu to czysta potęga. Idealne wprowadzenie w klimat płyty. |
| Sextape | Prawdopodobnie najpiękniejsza ballada w dorobku grupy. Hipnotyzująca i zmysłowa. |
| Rocket Skates | Czysta energia i powrót do korzeni. „Guns! Razors! Knives!” – tego nie da się nie wykrzyczeć. |
Werdykt
Diamond Eyes to album kompletny. Nie ma tu zbędnych zapychaczy, a każda sekunda wydaje się przemyślana. Dla mnie to idealna ścieżka dźwiękowa do nocnych powrotów do domu albo chwil, gdy potrzebuję odciąć się od świata i po prostu „odpłynąć”.
„Time will see us realign / Diamonds reign across the sky”
— Diamond Eyes
Jeśli jakimś cudem jeszcze nie znacie tego krążka (albo nie słuchaliście go od tygodnia), zróbcie sobie przysługę i odpalcie go teraz na dobrych słuchawkach.
Добавить комментарий